Archive for Luty, 2013

Falstart Microsoftu?

W 2012 roku amerykański koncern Microsoft podjął próbę dogonienia swoich rywali i zaistnienia na rynku urządzeń mobilnych – wydano więc Windows z przeznaczeniem na tablety (wersja RT) czy smartfony (wersja 8 lub przerobiona nie do odróżnienia 7), firma podjęła też próbę stworzenia swojego własnego tabletu (wzorem innego amerykańskiego giganta – Apple). Bardzo optymistyczne i butne zapowiedzi jak zwykle okazały się (mniejszą lub większą) klapą (choćby pamiętna prezentacja nowego tabletu na której urządzenie po prostu zawiesiło się, a prezenter zmuszony był zamienić je na inne). Nad firmą ma jednak piecze dobry duch bo o ile Microsoft Surface okazał się klapą (wysoka cena i mała konkurencyjność w porównaniu do urządzeń używających Androida lub produktów Apple) to Windows 8 odniósł rynkowy sukces – jako najlepiej sprzedający się system operacyjny w 2012 roku. I choć nadal nie jest to system tak innowacyjny i dopracowany jak poprzedni wersja oznaczona 7 to cieszy się pewnym zainteresowaniem – głównie ze względu na uniwersalność (może być używany na normalnych komputerach, laptopach – również z dotykowymi wyświetlaczami jak i w nieco zmodyfikowanej wersji, na smartfonach). Jednak główną porażką Microsoftu jest jak zwykle jakość wydanych produktów i ich wysoka cena – w przypadku tabletu Surface wynosi ona prawie 3000 zł, a jeśli do tego dodać małą ilość aplikacji dostępnych w Windows Store to nawet mimo tego że urządzenia mogą działać w chmurze (niczym te z Apple – laptop, smartfon i tablet), nie są konkurencyjne względem innych producentów.

Nowy iPhone 5 – rozczarowanie?

Apple to marka, która posiada światową renomę. Symbol jabłuszka jest jedną z najbardziej rozpoznawanych marek na całym świecie – nie ma się co dziwić więc że wielu usiłuje go podrobić (mowa tu o chińskich MyPhone które w bezpośredni sposób ściągają stylistykę czy nawet niektóre rozwiązania technologiczne ze swojego pierwowzoru) jednak dziwnym trafem Apple nie znajduje zrozumienia w sądach poza USA. Firmę wypromował Steve Jobs – nieżyjący już wizjoner którego twarz była jednoznacznie kojarzona z Apple. Proponował on produkty które zrewolucjonizowały rynek urządzeń mobilnych (między innymi dzięki niemu zauważono potencjał leżący w panelach dotykowych). Jednak era Iphonów czy Macintoshy się kończy – dowodem na to jest nowy iPhone 5. Od poprzednika nie odróżnia się praktycznie niczym – nieznacznie ulepszono procesor i zwiększono długość (co pozwoliło na dodanie jeszcze jednego rzędu ikon w menu). Reszta jest najwyżej kosmetyczna, jedyną większą zmianą jest nowa bardziej „wypaśna” cena. Nowy iPhone oznacza również nowy iOS (teraz w wersji 6), rewolucją miało być wprowadzenie map sygnowanych logiem Apple. Jednak i to okazało się niewypałem – zwłaszcza w porównaniu do naprawdę świetnych aplikacji Nokii czy Google. Krytyka spowodowała że amerykański koncern wystosował oficjalny komunikat z prośbą o korzystanie z przeglądarkowej wersji map Google albo downgrade oprogramowania do wersji poprzedniej – na której można było zainstalować aplikacje Google-Earth. Po śmierci wizjonera Jobsa koncern popadł w kłopoty a takich wpadek ma on więcej.

Baterie do laptopów i smartfonów

Wszyscy wiemy jak fajne i użyteczne mogą być gadżety elektroniczne – smartfon nie jest tylko telefonem, to także podręczny komputer, nawigacja, czy organizer. Jesteśmy bombardowani nowościami do tego stopnia że teraz wszystko musi być „smart” by się sprzedawać – telewizory, telefony, laptopy to tylko niektóre z tych gadżetów. Urządzenia te są coraz szybsze – mają większe pamięci, wydajniejsze procesory, coraz większe wyświetlacze i co ważniejsze coraz więcej aplikacji. Gdzieś w tym wszystkim zapomniano o tak prozaicznej części jak bateria – przecież wszystkie te urządzenia są zasilane nie tak jak domowy „szaraczek” – z gniazdka. Energia jest obecnie największym problemem dla urządzeń mobilnych. Przy takiej technologii jaka jest obecnie używana do produkcji baterii, prądu do efektywnego użytkowania urządzenia wystarczy na 2 do 3 dni (jeśli używamy naszego smartfona czy tabletu w pełni – korzystamy z internetu, przeglądamy zdjęcia czy gramy). Coraz lepszy sprzęt wymaga coraz więcej energii – przy czym Android jako system z rodziny Open daje wiele możliwości modyfikacji. Dzięki temu sam użytkownik może ściągnąć zmodyfikowaną wersję systemu dla swojego urządzenia – taką która całkowicie odpowiada jego wymaganiom i preferencjom (również bardziej energooszczędną). Właśnie pusta bateria jest zmorą sporej części użytkowników nowoczesnych urządzeń i dopóki nie wymyślimy lepszego sposobu na przechowywanie energii niż baterie litowo-jonowe, jesteśmy zmuszenia do noszenia przy sobie ładowarki.

Noworoczne wyprzedaże komputerów

No i stało się, mimo alarmujących głosów i medialnej nagonki koniec świata się nie odbył, a przynajmniej nie w tym roku. Miało miejsce parę ciekawych zdarzeń – Microsoft wypuścił na rynek swój nowy mobilny system nazwany Windows 8, Apple chwali się swoim I-padem 2 (z wysokiej klasy wyświetlaczem Retina). Na odpowiedź największych wytwórców sprzętu komputerowego nie trzeba było długo czekać – półki sklepowe wręcz uginają się od nowych laptopów czy tabletów. Największe zainteresowanie konsumenci okazali dla nowego Windowsa. Microsoft na początku trochę rozczarowany małymi wynikami sprzedaży z niecierpliwością oczekiwał nadejścia świąt i nowego roku. I jak się okazało ich cierpliwość przyniosła owoce – Windows 8 był najczęściej sprzedawanym systemem komputerowym w 2012 roku (mimo relatywnie późnej daty premiery – 26 października 2012). Drugim zaskoczeniem była popularność jaką cieszyły się produkty sygnowane marką Samsung. Smartfony Galaxy S i tablety Galaxy Tab, mimo że jak na polskie realia to nadal produkty luksusowe, okazały się hitem na rynku telekomunikacji. Rosnąca konkurencja na rynku telekomunikacji wymusza pewne zachowania – między innymi spadek cen, do którego dochodzą jeszcze noworoczne wyprzedaże dzięki którym możemy łatwo znaleźć naprawdę tani gadżet – czy to właśnie smartfon czy tablet czy coś zupełnie innego, styczeń jest najlepszym okresem jeśli chodzi o kupowanie.

Windows 8 – czy warto?

Pod koniec 2012 roku amerykańska firma Microsoft zaprezentowała swój nowy system operacyjny o nazwie Windows 8. Platforma ta miała być odpowiedzią na Androida i zapewnić firmie miejsce na rynku urządzeń mobilnych. Stało się tak dzięki wprowadzeniu obsługi panelu dotykowego czego brakowało poprzednim ich systemom ukierunkowanym na obsługę komputerów osobistych. Zmiany względem naprawdę udanego Windows 7 obejmowały przebudowane jądro, możliwość obsługi klastrów oraz replikacji jednostronnej. Jednak główne zmiany obejmowały interfejs – wprowadzono nowy Modern UI z podsystem Appx (bardziej ukierunkowany na urządzenia z panelem dotykowym) Wszystko nakryto graficznie bardziej pasującymi kafelkami (stary pulpit jest jedną z dostępnych aplikacji), które zastąpiły stare menu Start. Zmiany przystosowują jedynie Windows 7 do obsługi panelu dotykowego (dla osób posiadających Windows 7 przygotowano nawet specjalne ulepszenie, aktualizujące starszy system do nowej „kafelkowo-mobilnej” wersji). Jednak jak większość działań Microsoft nowy system spotkał się z dość umiarkowanym powitaniem . Według wielu opinii wyrób ten okazał się spóźniony i nie do końca trafiony. Krytykowano utrudnienia jakim poddani będą użytkownicy komputerów bez ekranów dotykowych, wytykano większe zużycie zasobów komputera w porównaniu do wersji poprzedniej, na trwale zostanie zapamiętana prezentacja nowego systemu na której urządzenie zawiesiło się. Jednak mimo fali krytyki urządzenia z Windows 8 powoli zdobywają rynek, choć w porównaniu do uniwersalnego i darmowego Androida, oprogramowanie to wypada jednak dość blado.

Android nadal najlepszy

Smartfony widać teraz na każdym kroku – jesteśmy bombardowani ich reklamami, są na wystawie każdego sklepu z elektroniką. Technologie mobilne podlegają bardzo szybkiemu rozwojowi i obecnie jest na nie wielki boom. Nie stałoby się tak bez małej kalifornijskiej firmy Android Inc. Opracowała ona system operacyjny z przeznaczeniem na urządzenia mobilne. Architektura Androida (bo tak został nazwany ten system) oparta jest na jądrze Linux i tak jak jego ojciec powstał na otwartej licencji GNU. W porównaniu do poprzednich platform komórkowych – pisanych w Javie i podporządkowanych pod konkretne modele telefonów system ten był innowacyjny z paru powodów. Najważniejszym z nich jest fakt ze jest uniwersalny i jako że oparty na otwartym oprogramowaniu – całkowicie darmowy. Jednak projekt ten nie spotkał się z szerokim zainteresowaniem do czasu aż w 2005 roku Android Inc. zostało wchłonięte przez koncern Google. Wtedy właśnie zaczęły się prace nad wykorzystaniem potencjału Androida. Koncern przymierzał się wprowadzenia platformy – w tym celu powstało Open Handset Alliance – sojusz biznesowy mający na celu wprowadzenie otwartych standardów na rynek telekomunikacyjny. Wraz z tym wydarzeniem zaprezentowano Androida. Android jako system całkowicie otwarty i darmowy dał wiele możliwości i ścieżek rozwoju. Każdy może go dowolnie zmieniać czy modyfikować (wg idei oprogramowania Open). Wraz z udostępnieniem tej uniwersalnej platformy na rynku nadeszła rewolucja, która na trwałe zmieniła oblicze telekomunikacji.

Komórka, tablet i co dalej?

Nowoczesna technologia daje duże możliwości – już teraz sporo można „załatwić” przy pomocy samego telefonu komórkowego. Miniaturyzacja i rozwój nowych technologii spowodowały, że komputery które dawniej zajmowały całą szafkę czy nawet biurko mieszczą się w kieszeni. I choć w tym szalonym pędzie za nowinkami technicznymi coraz częściej zdarza się, że gubimy zdrowy rozsądek to patrząc obiektywnie postęp nie jest złą rzeczą. Bo jeszcze 20 lat temu kto by pomyślał, że do obsługi firmy wystarczy tablet czy smartfon – pisanie dokumentów, wysyłanie poczty, kontakt z pracownikami i klientami, teraz wszystko to można zrobić przy pomocy jednego urządzenia, które dodatkowo możesz zabrać wszędzie ze sobą! Następnym krokiem ku jeszcze większej uniwersalności są, pisane specjalnie pod tablety czy smartfony, aplikacje ułatwiające wiele codziennych czynności – od nawigacji przydatnej podczas podróży, aplikacje chmury ułatwiających wymianę zdjęć czy dokumentów (jakie to jest udogodnienie dla osób uczących się!) czy przeglądanie sieci kiedy tylko zajdzie taka konieczność w prawie każdym miejscu na świecie. To bardzo duży skok cywilizacyjny i to poczyniony w 30 lat i chociaż teraz mało kto potrafi sobie wyobrazić życie bez komórki czy internetu to jednak tak szybki rozwój technologii nie ma samych pozytywnych stron. Mimo wszelkich udogodnień tak ścisłe połączenie z maszyną ma też mniej optymistyczne warianty. Ludzkość bardzo uzależniła się od techniki – dzięki niej szybko podróżujemy, docieramy w miejsca tak niedostępne jak orbita okołoziemska czy głębie oceanów, dzięki rozwojowi sieci ludzie żyją coraz bliżej siebie (wbrew alarmom psychologów internet nie zniszczył rodziny), mają dostęp do każdej informacji czy idei. Jednak taki rozwój ma swoje złe strony – dziś dzieci odrabiają lekcje przy pomocy Wikipedii, bez danych GPS nie są możliwe loty pasażerskie czy nawet nawigacja morska, notuje się coraz więcej cyber-przestępstw. Miejmy nadzieje że jednak to te jasne strony postępu będą dominować.

Komputer jako warsztat artysty

W erze cyfryzacji coraz więcej zawodów musi adaptować się do nowych technologii. Jedną z nich jest komputer – używany jako podstawowe narzędzie przez grafików wyparł tradycyjne narzędzia warsztatowe. Powoli staje się tak z innymi zawodami związanymi ze sztuką – malarzami, fotografami, czy nawet rzeźbiarzami. Rynek dostarcza coraz więcej gadżetów, tablety, plotery, drukarki 3d czy roboty w połączeniu z odpowiednimi programami są coraz częściej używanym środkiem wyrazu artystycznego. Proces ten ma swoje wady i zalety; do pozytywnych stron tego można zaliczyć zmniejszenie kosztów materiałów i znaczącą redukcje czasu wykonania. Jak w przypadku każdej mechanizacji „zatrudniając” komputer czy robota obcinamy koszty pracy (w przypadku gdy robot taki może wykonać rzeźbę w marmurze czy innym twardym kamieniu w parę godzin a gdyby tę samą pracę zlecić człowiekowi zajęła by ona więcej czasu i znacząco podniosła koszty). Jednak do wad takich rozwiązań zaliczyć można fakt że w sztuce to praca rąk i umysłu ceniona jest najbardziej. A prawdziwy artysta nie kopiuje rzeczywistości – on ją syntezuje (czego nawet najbardziej skomplikowana maszyna nie umiem zrobić). Nawet najbardziej rozwinięty system nie zastąpi mózgu i wyczucia człowieka i choć komputery coraz częściej zastępują ludzi w prostych pracach to wciąż tylko narzędzie i dopóki tak jest, jesteśmy nadal potrzebni naszym maszynom.

Oprogramowanie komputerowe w biznesie

Komputery są coraz częściej używane – procesory są w każdym urządzeniu nawet w kartach kredytowych. Coraz więcej zakładów decyduje się na wprowadzenie systemów informatycznych, dzieje się tak ponieważ dobry system służy nie tylko poprawie jakości nie tylko produkcji (w przypadku gdy odbywa się ona w sposób zmechanizowany np. w mleczarniach) , wpływa też na poprawę obiegu dokumentów (np. pomiędzy halą produkcyjną, sekretariatem i sekcją transportową), zapewnia kontrolę jakości i ułatwia księgowość. O ile wprowadzenie systemu wiąże się z kosztami (musi być przeprowadzone przez informatyka lub cały ich zespół, trzeba ponieść koszty związane ze sprzętem czy szkoleniami załogi) to w większej perspektywie przynieść to może naprawdę duży zysk. Jednak najpierw ktoś system taki musi zaprojektować – zrobić no na tyle świadomie i z rozmysłem by zminimalizować ilość błędów (są one nieuniknione jak wszędzie) nie wpływała na komfort pracy czy zyski. W zależności od kompleksowości takiej platformy wprowadzeniem zajmuje się grupa ludzi – informatycy, elektronicy, technicy. Ludzi tych trzeba opłacić jednak jest to inwestycja w przyszłość naszego zakładu. Dobrze zaprojektowany system informatyczny będzie nam służył przez lata – wiąże się to jednak z pewną higieną pracy. System taki musi być konserwowanym systematycznie, jednak jeśli jest dobrze zaprojektowany obejdzie się to w miarę bezboleśnie

NVIDIA czyni CUDA

NVIDIA jest jednym z wiodących producentów kart graficznych na rynku, ostatnio firma ta zaczęła wypuszczać procesory oparte na technologii CUDA (z ang. Computer Unified Device Architecture) – uniwersalnej architekturze wielordzeniowych GPU, które umożliwia rozwiązywanie problemów obliczeniowych w sposób niesekwencyjny (w przeciwieństwie do tradycyjnych systemów graficznych. Rozwiązanie takie ma swoje zalety:programy oparte na tej technologii mają być w pełni kompatybilne (znaczy to że mają działać na dowolnej ilości rdzeni czy wątków), architektura pamięci procesora odpowiada architekturze sprzętowej w sposób ścisły (co umożliwia bardziej efektywne wykorzystanie GPU i pamięci współdzielonej),język programowania oparty na języku C, a więc prosty i wydajny. Jednak CUDA ma też kilka ograniczeń: mała przepustowość magistrali PCI-Express (połączenia GPU i CPU),technologia ta ogranicza się tylko i wyłącznie do kart NVIDIA (przez wykorzystanie modyfikowanego C++ w przeciwieństwie do kart na języku OpenGL). Technologia umożliwia lepsze wykorzystanie zasobów GPU do obliczeń grafiki 3D – nie tylko przestrzeni w grach ale również w przypadkach gdy potrzebne jest zaawansowane modelowanie przestrzenne również w przypadku symulacji fizycznych (np. w dynamice płynów) lub w inżynierii. Jednak ograniczenie tej technologii tylko do GPU produkcji NVIDIA będzie znacząco wpływać na jego rozwój w przyszłości.